WRAKI BAŁTYKU
Wrak motorowca Wilhelma Gustloffa
Wrak motorowca Wilhelma Gustloffa spoczywa na głębokości 48 m w odległości 19 mil morskich od Łeby. Histora statku jest równie tragiczna jak
tragiczny był koniec życia Wilhelma Gustloffa - szefa NSDAP zabitego przez Żydów w 1936 r. Statek zwodowany został 5 marca 1937 r. w Hamburgu.
Uroczystość zaszczycił sam Hitler, dla którego zbudowano luksusową kabinę. Przaz dwa lata pływał na Wyspy Kanaryjskie i Madere. Na początku
wojny podzielił los innych wielkich statków pasażerskich i został przebudowany na statek szpitalny. Następnie statek cumował na Oksywiu i
służył jako baza szkoły okrętów podwodnych II U bott Leer Devision. Kapitan statku Friedrich Petersen 20 stycznia 1945 r. wydał rozkaz
przygotowania statku do ewakuacji z Gdańska. 30 stycznia 1945 r. Gustloff wypływa w swoją ostatnią podróż. Towarzyszy mu eskortujący
torpedowiec Lowe. Według oficjalnej listy na pokładzie statku znajdowało się 6050 ludzi. Po wypłynięciu poza półwysep Helski Gustloff został
trafiony trzema torpedami wystrzelonymi z radzieckiej łodzi podwodnej dowodzonej przez Kapitana Marinesko. Trafiony statek tonie po godzinie.
To jedna z największych katastrof morskich, w której zginęło według różnych źródeł od 5000 do nawet 7000 ludzi.
Historia nie oszczędziła również samego wraku, który został wielokrotnie plądrowany i grabiony. Na początku lat 50-tych nad wrakiem kotwiczyły
radzieckie jednostki
ratownicze, które dokonały dzieła zniszczenia (nieoficjalnie poszukiwano wywiezionej z Królewca Bursztynowej Komnaty). W połowie lat 50-tych
polska marynarka wojenna podjęła nieudaną próbę podniesienia Gustloffa.
W 1991 r. niemieckie MSZ wystosowało notę do rządu polskiego, w której wrak Wilhelma Gustloffa uznano za grób marynarski, wymagający
należytego szacunku.
Jan Heweliusz
Tragedia polskiego promu "Jan Heweliusz" rozegrała się w nocy 14 stycznia 1993 r., nie opodal wyspy Rugia, a konkretnie 15 mil od przylšdka Arkona.
Na Bałtyku szalał huragan, dmący z szybkością 160 km na godzinę. W 12-stopniowej skali Beauforta nie przewidziano takiej siły wiatru, która jest po prostu druzgocąca, na Bałtyku niespotykana.
Mimo ostrzeże- nia o silnym wietrze - choć synoptycy nie przewidzieli huraganu "Heweliusz" wyszedł z portu w Swinoujściu i "całą naprzód" wziął kurs na bazę promowš w Ystad w Szwecji.
To była środa, 14 stycznia, godz. 23.30; pogoda fatalna, ale jeszcze nie katastroficzna - 6-7, w pory- wach do 9 w skali Beauforta to dla rutyniarzy jakby normalka... Dowódca promu, kpt. ż. w.
Andrzej Ułasiewicz ma 46 lat i 13-letni staż kapitański, cieszy się opinią znakomitego fachowca. Pada komenda: -Podnosić cumy, odbijamy... 13 stycznia to był feralny dzień.
Trwał popieszny remont furty rufowej, czyli potężnej klapy zamykającej wnętrze pokładu kolejowo-samochodowego. Robotę wykonano w tzw. własnym zakresie. Czy zdołano usunąć wszystkie usterki?
Pośpiech jest złym doradcą. Czas naglił. Wyjście w morze opóniło się i tak o całe dwie godziny. Trzeba to będzie jakoś nadrobić można przecież wybrać krótszą trasę. Bardziej ryzykowną, ale krótszą.
Tankowiec
Wrak popularnie zwany Tankowiec spoczywający na głębokości 30 metrów na północ od Jastarni był najprawdopodobnej statkiem handlowym o
niewielkiej wyporności. Brak jakichkolwiek informacji w archiwach dotyczących nazwy ani armatora oraz przyczyn zatonięcia mogą świadczyć, że
jedostka zatonęła w ostatnim okresie II wojny światowej. Przyczyną zatonięcia była eksplozja, która rozerwała statek na dwie części. wiadczą
o tym pozostałości po wybuchu. Najbardzej atrakcyjna dla nurków jest część dziobowa z majestatycznym dziobem statku oraz wiszącą kotwicą.
Ładownie zostały zniszczone, do dziś pozostały tylko wręgi, zbiorniki paliwa i dolna część kadłuba. Część rufowa zatonęła dalej i jest rzadko
odwiedzana przez nurków. Wrak spoczywa na piasku i nie jest zamulony, przejrzystość wody często sięga ponad 10 metrów. Na wraku jest duża
ilość wędkarskich blach na dorsza. Niektóre z nich to prawdziwe eksponaty pomysłowości rybaków, mogą być miłą pamiątką.
ORP Delfin
Trałowiec został zwodowany 10 listopada 1942 r. w stoczni Robert Jacob City Island w Nowym Jorku dla brytyjskiej Royal Navy jako BYMS-2221.
Kadłub okrętu wykonano z drewna, co miało go chronić przed magnetycznymi minami morskimi. Po przekazaniu władzom polskim został wcielony do
służby 18 kwietnia 1948 r. Służbę zakończył 8 stycznia 1957 r. Został zatopiony na środku zatoki puckiej i stał się tarczą strzelniczą dla
lotnictwa wojskowego. Okoliczności zatopienia nie są znane. Okręt spoczywa na głębokości 18m, jest dobrze zachowany, nie ma na nim żadnych
niebezpieczeństw. Istnieje możliwość wpływania pod półpokłady oraz do nadbudówek. Pomieszczenia pod pokładem są mocno zamulone, co w dużym
stopniu utrudnia ich penetrację.
Dane techniczne:
- Okręt trałowy
- wyporność 207 ton
- długość 41,5m
Uzbrojenie:
- trzy działka przeciwlotnicze: 1 x kalibru 76 mm i 2 x kalibru 20 mm
ORP Groźny
GPS N 54°40˘33˘˘ E 18°40˘54˘˘
Duży ścigacz zbudowany w latach 50-tych w ZSRR typ bolszoj. Groźny został zatopiony w trakcie ćwiczeń podczas manewrów Układu Warszawskiego na
helskim poligonie morskim na początku lat 70-tych. Okoliczności zatopienia nie są znane. Przez lata na wraku ćwiczyli wojskowi
płetwonurkowie. W latach 90-tych po oddaniu przez wojsko tego akwenu, wrak Groźnego stał się miejscem, gdzie wielu nurków zaczyna swoją
przygodę w nurkowaniu wrakowym. Okręt spoczywa na głębokości 18m i jest przechylony na prawą burtę. Przed zatopieniem jednostka została
ogołocona ze wszystkiego, poszukiwacze skarbów niczego tu nie znajdą.
Dane techniczne:
- długość między pionami Lpp 52,00 m
- szerokość na owrężu 6,40 m
- zanurzenie 2,50 m
- wyporność 350 t
ORP Kujawiak
GPS: N 54 41'36" , E 18 32' 30"
Niewielka łódź podwodna spoczywa na głębokości do 5 m na Rybitwiej Mieliźnie. Kiosk łodzi widać już z daleka. Po zakończeniu służby na Bałtyku
okręt został celowo zatopiony i służył jako tarcza strzelnicza dla lotnictwa i marynarki wojennej. Wrak do połowy burty zasypany jest
piachem, wokół leżą szczątki zbiorników balastowych. Pod wieżyczką na burcie znajduje się duża wyrwa, przez którą można wpłynąć do środkowej
części statku. Będąc w środku wraku widać mnóstwo dziur po broni maszynowej, przez które do wnętrza wpadają świetlne promienie. Okręt
porośnięty płaszczem omułków i glonów stał się schronieniem dla niewielkich ryb.
Ubot II
W mroźny niedzielny poranek 9 grudnia 2001 roku zaokrętowaliśmy się u Jurka Lisowskiego na M/Y Hestia. Celem naszej wyprawy był namiar GPS,
który wcześniej został wskazany przez rybaków jako nieznany wrak. Plan akcji nurkowej zakładał głębokie nurkowanie, sprawdzenie i
identyfikację wskazania. W pierwszej parze zeszli Ryszard Bałakier i Krzysztof Starnacki, drugi zespół składał się z Leszka Nowaka i Pawła
Poręby. Nurkowanie zamykała ostatnia para Marcin Okoński i Bartlomiej Glezman. Na głębokośi 65m natrafiliśmy na wrak przechylony na burtę. Po
nurkowaniu i wysłuchaniu wszystkich relacji, a przede wszystkim dzięki pierwszej parze ustaliliśmy, że odkryty przez nas wrak jest niewielką
lub połową łodzi podwodnej. W wyniku późiejszych poszukiwań i przejrzeniu archiwalnych zdjęć, wrak został zidentyfikowany jako uboot klasy
IIA. Wertując niemieckie i polskie materiały dotyczące tego typu okrętów Kriegsmarine udało się ustalić, że jednostki te produkowano w 1935
roku. Zwodowanych zostało 6 okrętów o numerach od U236 do U241. Z odnalezionych informacji w polskich archiwach można wywnioskować, że uboot
został zatopiony przez PRO już po wojnie.
|
|
|